Podkast #3: Czym jest HypnoBirthing? | Kasia Pokrop

Cze 8, 2020 | Podkast

Podkast #3: Czym jest HypnoBirthing? | Kasia Pokrop

Witajcie w podcaście Portalu Ciąży. Dzisiejszym naszym gościem jest Kasia Poproch. Jest to nauczycielka jogi, jogi w ciąży i HypnoBirthingu – z resztą Kasia dokładnie Wam powie, jak to się odmienia – w Amsterdamie. 

Bardzo się cieszę, Kasia jest również nauczycielką w naszym Portalu Ciąży, także, jeżeli będziecie chcieli poznać jakieś praktyki razem z Kasią i wszystkie jej porady – niesamowita energia! 

Podkast znajdziesz także w aplikacjach:

Spotify

Wersja tekstowa podkastu:

Bardzo się cieszę, Kasiu, że jesteś dzisiaj z nami! Witaj! 

Dziękuję serdecznie! Bardzo mi miło. Świetnie, że mnie zaprosiłaś i że mogę też uczestniczyć w Portalu Ciąży. Dzięki temu mogę się dzielić tym, czego się do tej pory nauczyłam, czego doświadczyłam też w Polsce. Nie miałam wcześniej takiej możliwości. Super!

Co to jest HypnoBirthing? Hm! [śmiech]

No właśnie! Zacznijmy od tego, czym jest HypnoBirthing. To jest słowo, przy którym słuchacze mogą pomyśleć: „Co?”. Tym bardziej że bardzo często osoby mówią „Hipno? Ja nie chcę być w hipnozie podczas porodu!”. To jest takie pierwsze skojarzenie. 

Może wytłumaczyłabyś nam, czym jest HypnoBirthing?

Ta nazwa całego kursu jest… Beznadziejna. Moja pierwsza reakcja też taka była, kiedy sama poszłam na ten kurs będąc w ciąży z Lily. Myślałam, że zaraz ktoś wejdzie ze szkiełkiem, kamykiem i pomacha mi przed twarzą i ja będę bez kontroli nad tym, co robi. To jest tak samo pierwsza blokada ludzi. Ktoś myśli sobie: „Ojej! Hipnoporód! Ojej! Nie będę wiedzieć, co robić! Ktoś będzie mi kazał zrobić coś, czego nie chcę!”. No nie! 

To jest bardzo kompletny kurs przygotowania do porodu, kurs podczas ciąży, ale też przygotowanie do bycia mamą i tatą. Możesz to zacząć tak wcześnie, jak byś chciała, ale tego, czego się nauczycie, to się wykorzystuje nie tylko podczas ciąży, porody, ale też później. 

Na przykład techniki oddychania – tych do tej pory używam! 

Co to jest? Jest to kurs, który pozwala nam się przygotować do takiego naturalnego porodu. Czyli, że nie potrzebujemy żadnych interwencji medycznych. Nie potrzebujemy hormonów nieswoich, niczego, żeby poród przyspieszyć. Wykorzystujemy to, co już mamy. Jest tam mnóstwo rzeczy, które przyczynią się do zmiany nastawienia – jak my patrzymy na świat, na poród i bycie w ciąży. Jest też bardzo dużo rzeczy praktycznych. Bardzo dużo!

Szczególnie jak idziesz na ten kurs z partnerem, to bardzo często… Kupuje też partnera. One, oni są tacy, że chcą pomóc. Widzą nas w tym porodzie i „O Boże! Trzeba jej pomóc! Co mogę zrobić? Kochanie! Jak się czujesz?”. Która z nas lubi tego słuchać? Żadna! Zwłaszcza podczas porodu. 

Natomiast podczas kursu uczymy się technik oddychania, uczymy się technik masażu, wizualizacji. Głębokiego relaksu. To są bardzo praktyczne rzeczy. To trwa kilka tygodni i to nie dlatego – wiadomo, jest to dużo wiedzy, ale chodzi o to, żebyśmy pewne rzeczy przetrawiły i na niektóre rzeczy – tu może jest element hipnozy, że trochę chcesz się zaprogramować. 

Duża uwaga w tym przygotowaniu jest na totalnym relaksie. Próbujemy się programować. Kiedy usłyszysz pewne słowo, to się potrafisz wyluzować. Ktoś położy ci rękę na ramieniu czy tego typu rzeczy, ale też szukamy takich, które już masz. Bo my wszyscy to mamy. 

Mój tata, kiedy byłam dzieckiem, śpiewał mi piosenkę „Don’t worry, be happy”. Nie ważne, w jakim stanie jestem, czy jestem zła, sfrustrowana, smutna, cokolwiek – gdy słyszę tę piosenkę, zapominam o wszystkim. Może jest to tylko na okres tej piosenki, ale działa!

Jak byłam mała – mój tata pojechał na rok do Szwecji. Miałam trzy lata, przeprowadziliśmy się z mamą do babci. I właśnie moja babcia, mama mojego taty czuła się trochę winna, że jej syn zostawił żonę, dziecko i sobie pojechał. I słuchajcie – codziennie miałam naleśniki na śniadanie. 

W takiej fajnej kuchni, piece z kamienia. Cała kuchnia pachniała naleśnikami. Do tej pory jak robię swojej córce naleśniki, to jestem w takim stanie… Wow. Jest okej! Wszystko może być bez sensu, ale jest okej! 

I może naleśników ci nikt nie może tam zrobić podczas porodu – ale piosenkę można nastawić. 

Można by wziąć te naleśniki! 

Można! Pewnie, że można!

Albo wiesz co? Naleśniki zrobić w tej pierwszej fazie porodu, bo podczas pierwszej fazy jesteśmy często długo w domu, bo czekamy i wtedy partner może zrobić te naleśniki!

Oczywiście, że tak! Szukamy tych rzeczy. I wszyscy to mamy. Po prostu wyluzować się! Niektóre rzeczy można się zaprogramować, można się nauczyć, wyuczyć a niektóre rzeczy może mamy – trzeba je znaleźć. I już! 

Bardzo mi się podoba ta technika, naprawdę! Czyli na takim kursie też dajesz taką przestrzeń, żeby osoba mogła się zastanowić. Co jest takiego, co mi sprawia przyjemność? Jeżeli ja bardzo lubię piosenkę, to może możemy piosenki posłuchać. Jeżeli lubię, że ktoś mnie masuje po plecach, bo za każdym razem pamiętam… No to można to wykorzystać. Super to jest!

Dokładnie. Zawsze mówię – bo tam jest bardzo dużo technik. Przechodzę przez wizualizację, afirmację. Jest mnóstwo skryptów do relaksu. Różnych! Też chodzi o to, żebyśmy w czasie tego kursu wyzbyły się jakichkolwiek negatywnych myśli apropo porodu. To jest bardzo ważne. To tu jest takie trochę „pranie”. 

Możesz podać jakiś przykład?

Zapomnieć na przykład to, co mi moja mama powiedziała. Bardzo ją kocham, ale jak mi opowiedziała o tym, jak mnie rodziła, to przecież… Boże!

Jak się dowiedziałam, jak się dzieci rodzą – mała byłam – to wtedy powiedziałam po prostu „Nie bój się. Jak dorośniesz, to ta nauka tak się równie, że faceci będą rodzić.”.

No właśnie! 

No I tak się nie stało. [śmiech]

Raczej się tak nie stanie! 

No nie! O takich rzeczach trzeba zapomnieć. Jak myślimy o filmach czy jak oglądaliście „Przyjaciół” i Rachel na tym krześle rodzi, krzyczy. To nie – to zamykamy. To trzeba zapomnieć. 

I w czasie tych skryptów, to jest motyw takiej hipnozy. Co to jest hipnoza? To jest nic więcej, jak stan bardzo głębokiego relaksu. Taki stan, że jak sobie myślisz – jest świadomość i nieświadomość, to fajnie porównać do góry lodowej. Widzisz tylko czubek ponad wodą i to jest nasz stan świadomy i ten olbrzymi obszar góry lodowej poniżej poziomu wody. To jest nasza podświadomość. 

Czyli w stanie takiego głębokiego relaksu my jesteśmy bardziej otwarci na to, żeby zajrzeć do tej podświadomości i tam można zasiać takie ziarenko na coś innego. 

Czyli my podczas tych skryptów po prostu, zasiewamy ziarenka na to, żebyśmy zapomniały o jakichkolwiek negatywnych historiach porodu. Jakikolwiek strach i zastąpić to pozytywnymi oczekiwaniami. Ta praca dzieje się w ten sposób, że my, zamiast bać się porodu, to my nie możemy się go doczekać. 

Zaczynamy myśleć w ten sposób: zamiast „Ojej, będzie bolało!” to nie. „Ja sobie dam radę. Jestem w stanie. Do tego zostałam stworzona. Wiem, jak się przygotować. Mam narzędzia a w ogóle to będzie to dzień, kiedy poznam swoją niunię i będzie super!”. To jest taki element. Początek tego kursu jest też bardzo praktyczny, bo dzielimy się też tym, jak nasze ciało jest zbudowane. Jak trochę anatomii, trochę tego, jak nasze mięśnie macicy pracują. Czyli takie bardzo praktyczne rzeczy, które później wykorzystujemy w zrozumieniu, dlaczego na przykład oddychamy w pewien sposób. Albo: dlaczego chcemy się zrezygnować w ogóle? 

Mówimy, relaks, relaks, relaks. Czemu?

Dokładnie!

To jest bardzo logiczne, praktyczne. Często podaję przykład – mięśnie macicy powinny pracować tak. Jak masz skurcze łydek, to ten skurcz podchodzi trochę wyżej i później ucieka. To jest taka fala – pomyśl sobie o fali, o. To jest może dobre. Że jak mamy te skurcze podczas porodu, to też są jak takie fale. Ten brzuch się podnosi do góry i później opada. Góra i dół. Ważne jest, aby to zrozumieć, że jak ten brzuszek nasz działa w ten sposób płynny, że te mięśnie tak fajnie podchodzą do góry, do dołu i mięśnie macicy razem działają to wtedy nam się otwiera szyjka macicy. A jak się otwiera szyjka macicy, to jest to otwarcie, którego chcemy. Żeby ta niunia się wydostała na zewnątrz.

Dlatego potrzebne są te skurcze, te fale – lubię to tak nazwać – bo wtedy następuje otwarcie. Czyli kiedy my się blokujemy – to działamy przeciwnie. Dlatego relaks! Jak się zrelaksujemy, to pozwolimy na to, żeby te hormony podskoczyły, żeby te skurcze były na odpowiedniej właśnie… Fali! I dla mnie to było szokiem, bo sama doświadczyłam tego HypnoBirthingu będąc w ciąży z Lily. Liliana skończy niedługo 4 latka. Jak byłam z nią w ciąży, to bardzo się bałam. 

W Amsterdamie już trochę mieszkam i to jest wszystko takie bardzo… Pod kątem naturalnego porodu. Ludzie rodzą w domach czy hotelach do rodzenia. To jest takie dosyć popularne.

Natomiast jak ja tu przyjechałam, kilkanaście lat temu, to jak o tym pomyślałam, to… Postukajcie się w głowę! W ogóle: jak? 

Dużo osób ma jeszcze takie podejście. 

Jak byłam w ciąży z Lily to też mówiłam: „Gdzie tam, idę do szpitala i nie ma takiej możliwości.”. Bo się bałam! Moje nastawienie było: „A co jeżeli coś pójdzie nie tak?”. Jak w czasie tego przygotowania, przygotowania do porodu, razem z HypnoBirthing, robiąc moją praktykę jogi to zmieniłam nastawienie. Zaczęłam sobie ufać. Że my mamy to. I wszystkie to mamy. To nie jest tak, że tego nie ma. To jest! Trzeba czasami tego poszukać i znaleźć. 

Właśnie. Trzeba to po prostu włączyć, bo to jest uśpione Trzeba to obudzić.

Dokładnie tak. Wszystkie moje najlepsze przyjaciółki z Polski – ja je bardzo kocham. One wszystkie poszły na cesarkę. Nie dlatego, że musiały. Bo się bały! 

To jest też w ogóle inny temat, bo w Polsce jest bardzo duży nacisk, nawet przez personel medyczny. Na tę cesarkę.

W Kopenhadze, w Danii też jest inaczej. 

Powiedz mi, Kasiu – kiedy najlepiej zacząć taki kurs HypnoBirthingu? Czy to może być tydzień, dwa przed porodem czy warto to robić dużo wcześniej? 

Tydzień, dwa to jest za późno. Potrzebujesz pięciu tygodni. Fajnie by było, gdyby to zrobić nie później niż 33-34 tydzień. Żeby tak się trochę wyrobić, dać sobie troszeczkę czasu. 

Jeżeli ktoś do mnie przychodzi i jest w 10 tygodniu, no to trochę za wcześnie. Wolę, jak poczekają do 14 tygodnia, bo ja też wprowadzam trochę elementów jogi, jak uczę nawet HypnoBirthing i wtedy się czuję po prostu bezpieczniej. Szczególnie jeżeli nie znam tej osoby, nie jest to moja studentka. 

Natomiast mentalnie nie jesteśmy jeszcze przygotowane. Jeżeli ktoś przyjdzie do mnie wcześnie i bardzo chce to wtedy proponuję, żeby krótko przed porodem spotkać się jeszcze raz i robimy takie odświeżenie. Krótkie, godzina czy dwie, żeby sobie przypomnieć. Jak oddychamy i tak dalej.

Dużo takich praktyk jest z korzyścią dla nas, jeżeli dowiemy się wcześniej. Nazwa jest nietrafiona, bo jest dużo praktycznych rzeczy, które pomagają pozycjonować nasze dziecko w brzuchu do takiej optymalnej pozycji do rodzenia. 

To są rzeczy, które – wiadomo, że to jak siedzimy, ma na to wpływ. Jeżeli się garbimy… To nie pomagamy! 

Okej. Jak jesteśmy jeszcze w 15 tygodniu, no to dziecko jest takie malutkie – nie ma to wpływu, jak siedzimy. Jednak tego sposobu, jak siedzimy, nie zmienimy z dnia na dzień. Jeżeli więc się dowiemy o tym, jaki to ma wpływ w tym 15 tygodniu czy 20, to jest szansa, że do tego 28 już się nauczymy, żeby się nie garbić. 

To pod tym względem czasami jest fajnie zacząć wcześniej. 

Powiedz mi – jak wiesz z resztą, też prowadzę przygotowania do porodu te wszystkie rzeczy. Jestem też doulą. Miałam kilka mam, które były przygotowywane właśnie – miały bardzo dużo afirmacji. Też uczę afirmacji na moich przygotowaniach, ale widziałam, że była to taka długa lista. 

Czy to są jakieś specjalne afirmacje? Czy są takie tradycyjne, jak używamy w jodze, w wizualizacjach? 

One są tradycyjne. Jest to lista, która się powtarza – bo to jest też metoda takiego programowania się. Afirmacje, które one mają, to mamy takie nagrania specjalne z muzyką, tak samo, jak są też nagrania do głębokiego relaksu. Jak słuchasz tego non stop i jest ten sam tekst, ta sama muzyka, ten sam podkład to w momencie, jak idziesz do porodu – Robin, mój mąż na przykład opowiada, jak przywieźli mnie przy porodzie, włączył rainbow relaxation, czyli relaksacyjny track. Mówi „Kasia! To było, jakby ktoś nacisnął guzik!”. To mogą też być afirmacje, które mamy w jodze, ale chodzi o to powtarzanie. Że się po prostu programujesz. My sobie nawet nie zdajemy sprawy. Nawet jak tego słuchamy i zaśniemy w połowie albo się wyłączymy, natomiast w momencie, jak jesteśmy w czasie porodu, to zdajemy sobie sprawę, że o! Słyszę to słowo. Mogę się wyluzować. Słyszę tę muzykę, to się luzuję. 

Nie zdając sobie sprawy, jesteś w tym samym stanie, co kilka tygodni temu, gdzie powtarzałaś sobie te afirmacje na kanapie.

Czy te osoby mają sobie te afirmacje same nagrać czy po takim kursie one dostają takie nagrania? 

Dostają. To jest część kursu. Są nagrania, książki. Nie każdy to lubi – są też osoby – dlatego podczas tego kursu dajemy inne możliwości, że dostają też swoją listę i mogą sami to nagrać. Albo partner nagrywa. Wtedy mama słucha tego głosu nagranego od partnera i co jest też fajne, bo wtedy ta nasza niunia w brzuchu się przyzwyczaja do tego, że mama była wyluzowana jak słyszała głos taty czy drugiej mamy! W ten sposób. To jest też takie fajne.

Dokładnie, to jest magiczne. Powiedz mi, bo spotkałam się z tym że jest dużo takich kursów, które można sobie zakupić właśnie on-line. Tych nagrań. To jest to samo?

To jest coś innego. Też to widuję coraz częściej. I dobrze, że to jest! Wszyscy powinni mieć dostęp do tego, żeby móc zrobić taki kurs. Nie jest to kurs, który – jeżeli chodzi o finanse – zrobić. Czy nawet mieć ten czas. Nie chodzi też o mamę, ale też o to, że ten kurs potrzebujesz zrobić z partnerem. Często jest tak, że mama jest bardziej zmotywowana. [śmiech] Ten czas więc sobie zrobi!

Natomiast bardzo często spotykam się z takim problemem, że „Sorry, Kasia – nie zapiszemy się na kurs, bo mój mąż nie może być na 2 czy 3 lekcjach”. I szkoda! Dlatego: jeżeli są inne możliwości gdzieś tam, niech będą. Bo naprawdę to jest duża pomoc. Możemy sobie naprawdę dużo pomóc w przygotowaniu i fajniejszym stanie.

To jest część tylko ta taka programowania, ale nie ma tych praktycznych…

Nie ma praktycznych i robimy to bez wiedzy czemu to robimy. To, co jest fajne w tym kursie, to że rozumiesz, dlaczego robimy pewne rzeczy. Czyli na przykład te afirmacje ci nie pasują czy coś innego ci nie pasuje, to jesteś w stanie sobie znaleźć: „O, poczekaj! To jeżeli ja zrobię to to powinno działać tak samo, ja to lubię, więc zrobię to wtedy codziennie!”. 

Człowiek jest trochę bardziej świadomy, co pomaga. 

Super. Kasiu, czy też ten kurs przygotowuje – na przykład te afirmacje, takie rzeczy można sobie stosować po porodzie? Jako świeżo upieczona mama? 

Nie tylko afirmacje, ale oddychanie! Lily ma prawie 4 lata. Miko skończył 10 miesięcy. w niedzielę. Czyli już trochę czasu minęło. Do tej pory używam tych technik oddychania. Do tej pory sobie przypominam te afirmacje. 

Tam też są fajne ćwiczenia dla partnerów, gdzie piszesz obietnice: co obiecujesz swojemu dziecku. Dostajesz przykład i albo zostajesz z tym przykładem, albo jest to inspiracja, żeby zrobić coś takiego samemu. Co kilka miesięcy to odświeżam: „Aha! To dlatego zostałam mamą! To teraz już pamiętam, dlaczego się znowu zdecydowałam na to, żeby przez rok nie spać.”. 

Super! Bardzo mi się to podoba. To jest bardzo inspirujące. 

Kasiu, prowadzisz takie kursy w Amsterdamie – czy tylko tam? Jesteś chyba też czasami w Niemczech?

W Amsterdamie prowadzę kursy HypnoBirthing. Ostatnio w ogóle, przez koronawirusa to nie byliśmy w stanie się spotkać, więc robimy to przez Zooma. Przez następne kilka miesięcy będę miała równoległe kursy, bo nie chcę tego mieszać. Myślałam, że można, ale nie chcę. 

Gdy będę robić to przez Zooma, to w następnym kursie będę miała dziewczynę z Francji, koleżankę ze Szwajcarii… Fajnie!

Dlaczego nie chcesz mieszać?

Nie chcę, żeby część osób była ze mną w sali na miejscu, a część przez Zooma. Albo wszyscy razem na miejscu, albo wszyscy razem przez Zooma. 

Natomiast to, co robimy w Niemczech i w Amsterdamie, to jest taki format pod Mamamoon i to jest forma kursów jednodniowych albo dwudniowych, gdzie dzielę się jogą.  Jakbyś wycisnęła to HypnoBirthing do tych najważniejszych elementów i później jeszcze zakończone takim przygotowanie do bycia rodzicem. Nastawienie psychiczne też. Co też jest fajne! Jogą zajmuję się ciążą i przygotowaniem do porodu, jeżeli chodzi o pozycje, co pomaga i tak dalej. Przy tym HypnoBirthing to jest nastawienie na poród no i przygotowanie do bycia mamą czy tatą… To jest też ważne, żeby uniknąć tej depresji poporodowej. 

To niestety jest coraz częstszym tematem, więc fajne są te kursy i to też program tych kursów stworzyłam z koleżanką jak same byłyśmy w ciąży i szukałyśmy czegoś takiego podobnego i tego nie było. Znowu: nie każdy ma czas na to, żeby poświęcić te 5 tygodni. Jeden, dwa – jakoś się nastawimy psychicznie, że wtedy jesteśmy na takim kursie to jest czasami łatwiej, niż jeden wieczór przez 5 tygodni. Każdy ma inne metody uczenia, czasu i możliwości. 

Na naszym Portalu Ciąży – teraz mieliśmy ostatnio nowe filmy z Tobą – czekamy też na nowe, są w planie. Czy mogłabyś opowiedzieć nam dokładnie, co jest w tych praktykach na Portalu Ciąży z Tobą?

Bardzo fajne praktyki oddychania. Czyli na przykład calm breathing. Oddychanie do relaksu – to jest ta technika, której cały czas używam. Ono się nigdy nie starzeje. Nigdy! Jest super. Nie trzeba być w ciąży, żeby z tego korzystać. Też jest tam ten element tego pozycjonowania dziecka do optymalnej pozycji do porodu, czyli też, żeby zrozumieć, jak mamy siedzieć, jak mamy zachowywać się już wcześniej, żeby sobie pomóc. Są też fajne praktyki z birthlight yoga. Skończyłam też takie szkolenie, gdzie jest też bardzo dużo, jeśli chodzi o pozycjonowanie dziecka. 

Wszystkie pozy, których też jak tutaj uczę – wyjdziesz z tych zajęć bardzo zrelaksowana, ale wszystko, co będziemy robić, będzie miało cel. Albo, żeby plecy nie bolały, nie było skurczy w łydkach albo żeby upozycjonować tę niunię właśnie, najbardziej do porodu. 

To są takie elementy, które zaczęliśmy i teraz chciałabym nagrać niedługo dla was taką dłuższą relaksację, czyli żeby zacząć z tym calm breathing, oddychaniem relaksującym i później ten skrypt, gdzie będziemy zasiewać ziarenka.

Wow! Już się nie mogę doczekać, Kasiu! 

Bardzo się cieszę, że nam to wszystko opowiedziałaś, zainspirowałaś. Nie jestem w ciąży, ale chciałabym w niej być, żeby tego wszystkiego doświadczyć, ale będę tego doświadczać razem z moimi paniami, które uczę. 

Mam nadzieję, że ze wszystkimi osobami na Portalu Ciąży. Będzie tego więcej i więcej. Taka jest nasza idea – Portal Ciąży powstał po to, żeby pokazać wam, że ciąża, poród to nie jest jakieś cierpienie, tylko etap, który trzeba przeżyć, mieć za sobą tylko to jest coś z czego masz się cieszyć i na ten poród czekać. Też jestem tego samego zdania, że mamy czekać na ten poród jako na największe, najwspanialsze doświadczenie naszego życia. 

Zawsze sobie to porównuję: przygotowując się do ślubu kobieta planuje to bardzo długo, każdy szczegół a tutaj poród… Moim zdaniem – to jest dużo ważniejsze doświadczenie. 

No pewnie! Przecież wychodzisz z porodu jak superwoman! 

Dokładnie! Nowonarodzona kobieta. 

Dziękuję ci Kasiu. Nie mogę się doczekać naszych nowych rzeczy. Mam nadzieję, że też nowe podcasty – bardzo nam się dobrze rozmawia. Jak będziesz miała ochotę, to porozmawiamy na inne tematy. Czy w podcaście – bo on też będzie na YouTube, więc jeśli macie jakiekolwiek pytania do Kasi, tematy, propozycje co byście chcieli zobaczyć, o co zapytać, to dajcie znać w komentarzach, polubcie nasz podcast i będzie nam bardzo miło, jak zasubskrybujecie. No i oczywiście dołączcie do Portalu Ciąży – coraz więcej mam z niego korzysta. Są bardzo zadowolone, więc mam nadzieję, że coraz więcej będzie szczęśliwych mam i szczególnie szczęśliwych maleństw.

Tak naprawdę, kiedy my inwestujemy w nas podczas ciąży, w naszą praktykę ciała i umysłu to jest inwestycja w nasze dziecko. Każda mama chce jak najlepiej dla swojego dziecka. I to niekoniecznie markowe ubrania tylko właśnie jak ta osoba będzie przeżywać swoje życie. Do tego Was więc zapraszam. 

Dziękuję ci, Kasiu! 

Dzięki serdeczne!

Do zobaczenia w następnym podcaście i mam nadzieję na Portalu Ciąży, i do zobaczenia! 

Wypróbuj Portal Ciąży przez 30 dni bezpłatne: https://portalciazy.pl/dolacz/